January 2010
45 posts
Kolejny dobry dzień. Dużo się prostuje. Nawet zdjęcia jakieś takie lekkie były. Wszystko zostało powiedziane i chyba dobrze. Spokój, szkoda ze pojutrze egzamin.
Świat. →
Oessu jaki dzień, znowu zapierdalam jak mały motorek. Przez te studia człowiek się rozleniwia i jakies 6 godzin ciągłem aktywności umysłowo/zawodowej wydaje się być osiągnięciem na miarę zdobycia Czomolungmy.
Mrrrau wreszcie robię!
Ice-cold
Every month there is a day when everything seems to be so easy. Life gets non-problematic if one can utterly focus on mundane activities.
Long, two-hour wander through empty fields right next to my home. My dog is really dog-tired. I never felt such an energy, such a call to go further. One step, one hundred meters, half an hour, but still further form home, problems, unpacked shopping, mess in...
Leze wiec na środku pokoju licząc że wszystko samo z siebie się ułoży. Aktualnie właśnie ta postawa wydaje mi się najbardziej właściwa.
Normalnie polałbym gdzieś. Chociażby na piwo ale temperatura ciepłego piwa przyniesionego właśnie ze sklepu upewnia mnie że jest zbyt zimno na cokolwiek. Ze spacerami włącznie.
Godzina z psem za miastem utwierdziła mnie tylko w tym przekonaniu.
1985 i rejs dookoła świata. →
To jest właśnie problem ludzi, którzy myślą, że są podróżnikami. Jadą do Paryża i robią zdjęcie: ja i wieża Eiffla. A ja po prostu chciałam pobyć raczej wśród ludzi, poczuć, jak żyją, jakie mają problemy. Wiecie, że na wyspach Oceanii większość ludzi przez całe życie nie oddala się od domu na więcej niż kilka kilometrów? Hodują świnki, za które kupują żony, żyją, mnożą się i umierają. Nie umieją...
Do piekła idzie się nie za to, co się zrobiło, ale za to, na co zabrakło odwagi.
No kuuuuuuurwa. Jeszcze mi się do tego wzmacniacz spalił. Ja pierdoooooolęęęę. Kurwa noooo.
I jutro musze jakoś z rana jechać zawieźć do specjalista. A niech to chuj.
Dlaczego kiedy chce przebiec kilometr, dwa zaraz dostaję zadyszki a kiedy pływam to mogę tak bez końca?
Zawsze kiedy mam taką noc pełną niepokoju rano wstaje słońce. 7.15 wskakuję do wody. Energia.
Dzisiaj czuję, że powinienem mieszkać nad morzem. Powinienem budzić się i płynąć kilka kilometrów przełamując fale.
Dziś świeci słońce, chyba mogę wszystko.
Tutaj! →
Fajne dziwne nietypowe hamerykańskie żarcie. Oni mają dziwną kuchnię, filmy fajne bardzo. Takie luźne mega. Szczegolnie po Julie & Julia.
Jesu jakie fajne.
Boję się otwierać okna.
Dotyk elektryzuje. Wieczorami gra muzyka i w kominku mamy ogień.
Jest nadzwyczaj spokojnie, mimo, że za oknami zamieć.
30km 30km/h. Przyjemny trip w sobotę wieczorem.
W dymie papierosowym są odpowiedzi na wszystkie pytania.
Wooow muzycznie. →
Mierzę mieszkanie w kablach drukarkowych. Abstrakt.
Life just happens, you know?
Mam ochotę teraz na lekkie zdjęcia takie jak widziałem na tumblr Anny Szczekutowicz. Dawno nie widziałem tylu ciepłych jasnych i kojących obrazów.
Spacer z psem o 7 rano dobrze robi.
Rukasz realizuje ‘dorosłe’ zakupy - coś do spania wygodnego i nie spadania zeń - łóżko duże.
Rukasz odda swoją zieloną sofę jeżeli tylko ktoś po nią przyjedzie i sam sobie zniesie na dół.
Rukasz spłaca aparat - postanowiłem, że skoro dzisiaj totalnie z dupy wyszedłem z dołka finansowego w którym byłem przez ostatni jakiś czas i mam tyle pieniędzy żeby spłacić aparat za jednym...
Sesja z dalmatyńczykiem. Ale jassssda!
Więc tak.
Blisko. Cicho i blisko. I niech tak zostanie jeszcze przez chwilę.
Tutaj wszystko jest inaczej. Znowu w mieszkaniu jest ciepło.
Powinny być takie na żywo. →
Polubiłem samochód. →
Dawno nie polubiłem tak bardzo jakiegoś samochodu. Tym razem padło na Opla Signum. Taka vectra tylko szybciej, dynamicznie, w środku ciszej i podobno ogolnie lepiej sie prowadzi.
Szczegolnie fajny ze można go wyrwać za 15 tysięcy PLN po przeliczeniu z jewro ofkors.
Trzeba było olać aparat i obiektywy i kupić sobie naprawde fajny samochód.
Roses are red, violets are blue, I’m schizophrenic, and so am I.
– Oscar Levant
Chyba lubię jednak papierosy. Od czasu do czasu. Czasem nie w porę.
Chyba ten dym przyciąga. To trochę jak z ogniem. Dobre myśli.
Zaczyna się dobry czas. Fotograficznie.
Pokażę coś niedługo. We wrześniu będzie wystawa.
Dyplomacja to sposób głaskania psa tak długo, aż kaganiec będzie gotowy.
Stay.
Stay up all the time you have, never miss anything, catch moments, stay put, inhale & exhale the reality. Try, taste, encounter.
One can never think of a perfect solution. Me personally, never even tried to find one, never managed to sacrifice anything to get it. I always wanted solutions here and now. And so I am, here, now, on the verge of solitude, real.
First came to me that I tend to...
Dzieje się coś niezwykłego.
Jade na basen, wstalem i widze wschod slonca. Dni są podobno coraz dłuższe. Ok, moze i jest pizgawa na poziomie - 14stopni ale i tak juz na pewno za dwa trzy miesiące rano będzie jasno i ciepło.
Biegne na basen.
Już w domu.
Już. Niepokój.
Blur.
Rozmycie. Mam takiego podłego blurra na wszystkim, absolutnie wszystkim.
Przestrzeń pełna światła. Ciepły kąt gdzie można naprawdę dotykać drugiej osoby. Chodzi o ciszę i spełnienie. Chodzi o pewne wyuczone bezpieczeństwo. To miejsce jest jest już przestrzeń teraz potrzeba zrozumienia.
Ojapierdole... →
Lublin ma piękne logo.