Już prawie wszystko dopięte na ostatni guzik. Mapy podrukowane. Jak zwykle bardziej matrwię się o psa zostawionego z rodzicami niż o niebezpieczeństwa drogowe, kradzieże i takie tam. Trochę inaczej, bo w zasadzie wszystko na lekko na ostatni moment i tylko z Magdą, więc za kierownicą cały czas.
Tylko odpocząć jeszcze się nie da. Telefon, sprawdzanie skrzynki i tak na zmianę. Codzienny rytuał.
Piątek fryzjer tak, żeby uniknąć później tłumaczeń. “Tak na wszelki wypadek.”